Ziemie publiczne na ratunek temu rodzicowi małego dziecka

Trzyletni syn autora ściga się po piaskowcu na badlands w Mesa de Cuba.

Mike Sullivan jest starszym doradcą amerykańskiego senatora Martina Heinricha (D-NM) ds. ziem publicznych i energii. Mieszka w Albuquerque z żoną Annie Olson i synem Finnem.

(17 grudnia 2020 r.)

Mój trzyletni syn wygrzebuje się z piaskowca i łupków na pustkowiach Mesa de Cuba . Białe, księżycowe kopce ziemi, jak okiem sięgnąć, poprzetykane szarością i rdzą. Mogę dostrzec kępy jałowca wzdłuż arroyos i czerwone szczyty płaskowyżów na horyzoncie, pomyśleć o tym, jak kiedyś ten krajobraz był dnem oceanu. Mogę się zastanowić, co się stanie, długo po odejściu ludzkości. Ale Finn ma gorączkę szczytową. Kiedy dociera na szczyt kopca, macha triumfalnie ramionami i uśmiecha się jak niebo.

Pustynia w tej części Nowego Meksyku kryje ogromne połacie formacji skalnych wyrzeźbionych przez wiatr i wodę w kaptury, niepewne głazy i skały namiotowe. Nie zauważysz z drogi, ale skamieniałe drewno lub „petra-wood”, jak nazywa to mój syn, wypełnia popłuczyny. Próbujemy mu powiedzieć, że najbielsze skały to kości dinozaurów, a on ich nie będzie miał. „Petra-wood” – identyfikuje.

Często zastanawiam się, co Finn pojmuje na temat pandemii. Mózg dorosłego człowieka wykorzystuje doświadczenie i pamięć do organizowania i rozumienia sytuacji. Małe dzieci nie mają tej zdolności. Wie, że wszystko się zmieniło. Wie, że nie może już chodzić do muzeów, bibliotek, przedszkoli czy na place zabaw. To znacząca strata dla ciekawskiego dziecka, a także dla rodziców, którzy polegają na nich w zakresie stymulacji umysłowej i wysiłku fizycznego.

Wychowywanie dziecka w pandemii może przypominać chodzenie po klifie z zawiązanymi oczami. W przypadku codziennych zmagań, napadów złości i nudy, jeden błąd może przyprawić o zawrót głowy. Dlatego prawie każdy weekend pandemii spędziliśmy na eksplorowaniu ziem publicznych w Nowym Meksyku i dochodzeniu do zrozumienia, że ​​każdy krajobraz może nas czegoś nauczyć.

Dziś na pustkowiach ogarnęła nas burza. Finn nauczył się, jak pachnie deszcz i jak liczyć czas między uderzeniem pioruna a grzmotem. Patrzyliśmy, jak bogata w glinę gleba pod naszymi stopami zamienia się w lodowisko i piszczy, gdy ślizgamy się w błocie. Zmienił się kolor ziemi, zmieniły się kształty hoodoo, a ziemia zmieniła się wraz z erozją, tak jak to się działo przez miliony lat. Dzisiaj mieliśmy szczęście zobaczyć to na własne oczy.

…………………………………………………………………………………… .

Tak wiele parków i ziem publicznych w naszym kraju, o których jest mowa w tych listach miłosnych, nie istniałoby, gdyby nie Fundacja Ochrony Ziemi i Wody (LWCF). Ten ważny program ochrony przyrody był na stałe finansowany, kiedy Kongres uchwalił ustawę Great American Outdoors Act na początku tego lata. Więcej informacji o Funduszu Ochrony Ziemi i Wody tutaj .

Czy chciałbyś pisać o publicznych ziemie, które cenisz? Wyślij e-maila do Mary Jo Brooks na adres brooksm @ nwf.org po wskazówki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *