Profesor Stump o czytaniu Biblii i inne zagadki filozoficzne

(Walter Stepanenko)

I myślę, że to Will Farrell z filmu Old School, który powiedział „Kocham cię, stary, ale jesteś szalony”

Niedawno opublikowałem kazanie, do wygłoszenia którego zostałem zaproszony, a ja podzieliłem się nim, ponieważ pomyślałem, że jest szansa, że ​​niektórzy ludzie uznają to za interesujące lub nawet pomocne. Ale oczywiście żaden dobry uczynek nie pozostaje bezkarny i po raz kolejny uświadomiono mi, że niektórzy z moich ulubionych blogerów opublikowali posty, które mogą wydawać się słabo odzwierciedlać moje interpretacje. Nie zakładam, że te posty zostały napisane z myślą o mnie, ale ponieważ mogą zostać zinterpretowane jako mające związek z tym, co napisałem, poczynię kilka komentarzy na swoją obronę. Nie zamierzam angażować się w teologiczną walkę sił, ale po prostu powiedzieć kilka słów do kilku moich przyjaciół, którzy mogliby być zainteresowani moimi przemyśleniami na te tematy. Pierwsza dotyczy przewagi historycznych i naukowych podejść do interpretacji, których się wystrzegałem. Drugi dotyczy pewnych zagadek filozoficznych, które przeoczyli twórcy tych podejść.

W niektórych moich blogach nie zawsze wysuwałem na pierwszy plan egzegezę historyczną lub metodologie naukowe, które mogą być uznane za istotne dla interpretacji biblijnej. Nigdy nie byłem przeciwny takim metodologiom. W rzeczywistości wielu ulubionych blogerów zajmuje się wyłącznie takimi metodologiami. Problem, który mam nawet z niektórymi z tych blogerów, których regularnie obserwuję, polega na tym, że myślą o sobie jako o strażnikach. Jest to bardziej powszechne w niektórych denominacjach niż w innych. Nie wymienię ich tutaj. Ufam, że niewielu z Was, którzy czytają tego bloga, wie, o czym mówię. Co mnie interesuje, to stopień, w jakim inni myśliciele tych samych wyznań odbiegają od zaleceń tych blogerów. Weźmy na przykład pod uwagę fakt, że niektórzy katoliccy blogerzy wyłącznie rekomendują te metodologie, ale inni wybitni katoliccy myśliciele je odrzucają. Weźmy na przykład Eleonore Stump, cenioną i bardzo zdolną katolicką filozofkę religii. W swoim (stosunkowo) niedawnym arcydziele, Wandering in Darkness , profesor Stump poświęca cztery wspaniałe rozdziały, interpretując historie Hioba, Samsona, Abrahama i Marii z Betanii. Ma jednak świadomość, że jej metodologiczne podejście do tych tekstów nie jest historyczne. Niemniej jednak upiera się, stwierdzając i wyraźnie argumentując, że „to, co ciekawe w jakimkolwiek tekście, nie wyczerpuje się w analizie historycznej ani jego historycznej analizy, ani okoliczności, w jakich powstał” (31). Zdaniem Stumpa, historyczne i naukowe podejście do krytyki biblijnej jest motywowane fragmentaryczną, często sprzeczną naturą omawianych tekstów. Według praktykujących te metody, musimy przyjść do nich po pełne wskazówki interpretacyjne, abyśmy nie znaleźli się na palu na kamienistych ławicach naszych lektur. Ale, jak wskazuje Stump, te formy stypendiów obejmują swoją własną formę harmonizacji. Jej zdaniem to „harmonizacja przez podział” (31). Dla tych praktyków jedynym sposobem na zrozumienie tekstu jest podzielenie go na bity, zlokalizowanie tych bitów w różnych okresach czasu, powiązanie tych bitów z różnymi motywacjami, a następnie i tylko wtedy osiągnięcie spójności. Ale oczywiście jest to forma opowiadania historii sama w sobie. W rzeczywistości nie jest to odrzucenie harmonizacji lub harmonizacji opowiadania historii.

Oczywiście nie ma nic złego w tych podejściach. To, co jest złe w tych podejściach, to sugestia, że ​​jeśli nie uginamy kolana przed dostawcami tych metodologii, to jesteśmy po prostu haniebnymi, lekceważącymi peonami. Zdaniem Stumpa to błąd. Pisze: „Jeśli przyjmiemy na potrzeby argumentacji, że obraz, jaki przedstawia podejście historyczne do tekstów biblijnych, jest całkowicie poprawny i że teksty biblijne są zazwyczaj złożonymi z mniejszych fragmentów zebranych przez redaktorów o różnych zainteresowaniach i zainteresowaniach, nie wynika z tego, że nie możemy traktować tekstu biblijnego jako jednolitej całości ”(34). Dzieje się tak, ponieważ „w samym ujęciu historycznym nie ma nic, co wykluczałoby możliwość, że ostateczny redaktor miał literacką wrażliwość lub zdolności filozoficzne” (35). Innymi słowy, literacka lektura tych tekstów jest nadal bardzo opłacalna. Jedyne, co chciałbym tutaj dodać, to to, że jego żywotność wzrasta tylko wtedy, gdy jego służba w życiu współczesnych odbiorców jest zwiększona.

Tak więc po prostu nie ma argumentu, na którym strażnicy mogliby polegać, aby zablokować inne metodologie interpretacyjne.Ale jest jeszcze bardziej zaskakujący problem dla tych strażników, którym prawie nigdy się nie zajmują, a wynikają one z filozoficznych zagadek, które tworzą ich własne poglądy. Weźmy na przykład społeczne naukowe podejście do krytyki. Czy ci praktycy często zajmują się filozofią nauki? Niewiele z tego widziałem. Ale z pewnością naukowe podejście wymaga zaangażowania się w problemy filozofii nauki. Większość absolwentów kierunków ścisłych spędza dużo czasu rozmyślając nad ograniczeniami swoich badań. Gdzie są posty na blogu Karla Poppera? Czy ci „naukowcy” odrzucają falsyfikacjonizm Poppera? Może tak, ale czym w takim razie zastępują ten falsyfikacjonizm? Podejście Kuhnian? Podejście Kuhna jest konstrukcjonistyczne [1]. Czy takie podejście jest zgodne z ich pewnością w zakresie odźwierności? Być może są krytycznymi realistami, by zapożyczyć termin od Iana Barbour [2]. Takie podejście mogłoby lepiej odpowiadać ich celom, ale w takim razie jak powinni radzić sobie z różnymi zagadkami w filozofii języka? Czy znają Donalda Davidsona? Czy przeczytali Iana Hackinga? A co z katolickim filozofem Alasdair MacIntyre? Jego praca jest szczególnie ważna, biorąc pod uwagę jego nacisk na wkład elementów niewerbalnych w język i kulturę. Czy ci strażnicy odrzucają MacIntyre? Czy mogą? Jeśli spędzasz dużo czasu na argumentowaniu, że inna kultura jest tak obca, że ​​nikt we współczesnej kulturze nie mógłby jej nigdy zrozumieć, to wydaje się, że twoje stanowisko nie jest takie, jak Davidson. Twoja pozycja jest bliższa pozycji MacIntyrea. Ale jeśli zaakceptujesz to stanowisko, jak możesz kiedykolwiek zrekonstruować kulturę, którą chcesz odbudować? Nie z całą pewnością, to na pewno. A co jeśli jesteś przedstawicielem? Czy twoje problemy nie są teraz dwojakie? Ponieważ teraz twoje zrozumienie jest nieubłaganie zapośredniczane przez twój własny schemat pojęciowy.

Oczywiście, możesz oprzeć się niektórym z tych stanowisk. Wielu filozofów to robi. Dlatego toczą się na żywo debaty z zakresu filozofii i dlatego w każdym semestrze poświęcam dużo czasu na nauczanie studentów tych zagadnień. Sam nie wiem, co o nich czasem myśleć. Są to trudne do rozwiązania problemy. Problem, który mam z niektórymi z moich ulubionych blogerów w Internecie polega na tym, że krytykują oni innych ludzi za brak świadomości wielu problemów, które z pewnością powinny być rozwiązane, ale potem nie rozwiązują żadnego z pilnych problemów filozoficznych, które stawiają znaczna presja na to, co bardzo dobrze mogłoby być niespójnymi stanowiskami, których się bronią [3].

Referencje

Stump, Eleonore. 2010. Wandering in Darkness: Narrative and the Problem of Suffering . Oxford: Oxford University Press.

[1] W rzeczywistości bardzo trudno jest dokładnie określić, jakie jest podejście Kuhna, ale post-Kuhnian Philosophy of Science była mocno konstruktywistyczna. Niemniej jednak ta trudność tylko wzmacnia mój punkt widzenia.

[2] Zauważ, że ta przerażająco krótka podróż po filozofii nauki jest po prostu strasznie krótką podróżą po niektórych głównych stanowiskach w filozofii nauki XX wieku. Nie poruszyłem nawet kwestii idealizacji w nauce, która przez ostatnie dwadzieścia lat w dużej mierze zajmowała filozofów nauki i która całkowicie skazuje na myśl, że każda dyscyplina naukowa, szczególnie ta zajmująca się okresami historycznymi, może spryskać magiczna wróżka opryskuje metodologię i przekształca w nią Niewątpliwą maszynę czasu szkolnego autobusu Miss Frizzle. Wielka ironia dotycząca tego stanowiska polega na tym, że nadaje kulturowy prestiż badaniom naukowym, które są niezwykle nowoczesne, a jednocześnie odrzuca użyteczność tego właśnie paradygmatu.

[3] Ważne jest, aby zatrzymać się i zadać sobie pytanie dlaczego jakakolwiek kompetentna osoba w pluralistycznym społeczeństwie tak gorliwie nalegałaby na odźwierność. Odpowiedź, której nie potrzebujesz dużo treningu z teorii krytycznej, jest taka, że ​​daje tej osobie moc lub przynajmniej iluzję władzy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *