Nieuniknione rozwiązanie Komisji Uczciwości Głosowania

( 9 stycznia 2018 r.)

Senior Ash Center Praktykant w amerykańskiej demokracji Miles Rapoport wyjaśnia, dlaczego Prezydencka Komisja Doradcza ds. Uczciwości Głosowania była krótkotrwała. Ten artykuł jest częścią serii American Prospect , w której publikujemy kolumnę Milesa w American Prospect na temat kwestii demokracji. Przeczytaj inne posty z tej serii tutaj.

Autor: Miles Rapoport

Kiedy Donald Trump zatrzasnął drzwi Prezydenckiej Komisji Doradczej ds. Uczciwości Głosowania – tak samo jak zaczęło się od tweeta – z perspektywy czasu wydawało się to całkowicie przewidywalne zdarzenie. Pytanie, co stanie się dalej, nie zostało jeszcze rozegrane, ale niezależnie od formy, jaką przybierze kolejne wcielenie komisji, wydaje się równie mało prawdopodobne, aby przyniosło jakiekolwiek dostrzegalne rezultaty.

Komisja Kobacha była od dnia doskonale symbolicznym przedsięwzięciem administracji Trumpa. jeden. Miał wszystkie cechy samej administracji: zniekształcone rozumienie amerykańskich wyborów przepełnione najwyższym brakiem faktów, program zrodzony z urazy i teorii spiskowych, całkowite lekceważenie norm i procedur oraz talent do rażącej niekompetencji, arogancji, i nadmierny zasięg.

Komisja wyrosła z absurdalnego twierdzenia Trumpa, forsowanego przez Stevea Bannona, że ​​od trzech do pięciu milionów nielegalnych wyborców, głównie imigrantów niebędących obywatelami, głosowało w wyborach prezydenckich w 2016 roku; gdyby tego nie zrobili, twierdził prezydent, wygrałby powszechne głosowanie. Po kilkukrotnym powtórzeniu tej głupoty, Trump i Bannon poczuli, że muszą to zrobić. I tak narodził się pomysł komisji, który został przekazany, tylko z nazwy, Mikeowi Penceowi.

Fatalne wady były oczywiste od samego początku. Komisja rozpoczęła swoją „pracę” z niepełnym składem i chociaż nominalnie liczyła siedmiu Republikanów i pięciu Demokratów, trzech Demokratów zostało zarekomendowanych przez Republikanów. Tylko dwóch z siedmiu początkowych członków było demokratycznymi urzędnikami znającymi się na wyborach: sekretarze stanu Bill Gardner z New Hampshire i Matt Dunlap z Maine.

Nawet poza Krisem Kobachem, sekretarzem stanu Kansas kierującym grupą, Kansas City Star nazwała „Javertem oszustwa wyborców”, inni kluczowi członkowie byli dobrze znani jako fanatyczni krzyżowcy fantazji o oszukiwaniu wyborców. Byli wśród nich były sekretarz stanu Ohio Ken Blackwell, którego kadencja na tym stanowisku była naznaczona jego wysiłkami, aby uniemożliwić ludziom głosowanie; J. Christian Adams, prezes Pacific Legal Foundation, konserwatywnej firmy prawniczej i długoletniego dostarczyciela mitów o oszustwach wyborczych; i Hans von Spakovsky.

Von Spakovsky, obecnie członek Heritage Foundation, jest legendą w świecie praw wyborczych. Kiedyś przewodniczący Partii Republikańskiej w Gruzji Von Spakovsky służył (podobnie jak Adams) w sekcji praw głosu w Departamencie Sprawiedliwości za rządów Busha. Tam odrzucił wysiłki prawników zawodowych mające na celu egzekwowanie ustawy National Voter Registration Act i Voting Rights Act i aktywnie zachęcał amerykańskich prawników do poszukiwania oszustw wyborczych. W zeszłym roku wysłał e-maile do przyjaciół z Departamentu Sprawiedliwości, narzekając, że wielkim błędem było utworzenie ponadpartyjnej komisji lub nawet włączenie do jej ciała republikanów głównego nurtu.

Biorąc pod uwagę genezę i członkostwo komisji, nie jest to niespodzianką. że prowizja natychmiast przekroczyła prowizję. W ciągu kilku tygodni od utworzenia grupa zażądała list wyborców, zawierających prywatne informacje, w tym częściowe numery ubezpieczenia społecznego, od administratorów wyborów we wszystkich 50 stanach – niezależnie od wymogów prawa stanowego czy poglądów sekretarzy stanu. Zastraszająca dyrektywa Departamentu Sprawiedliwości, której celem jest poszukiwanie podobnych informacji, była następstwem żądania grupy. Jednak tak samo natychmiastowy i skuteczny był opór wobec komisji, która natychmiast skierowała ją do defensywy.

Pomimo huku i gróźb, społeczność praw obywatelskich i praw wyborczych szybko i jednogłośnie wezwał komisję jako konia trojańskiego do programu tłumienia wyborców. ACLU, Brennan Center, Common Cause i inni złożyli lawinę procesów sądowych i wniosków FOIA, przez co komisja była zupełnie nieprzygotowana. Być może co najważniejsze, urzędnicy wyborczy, praktycznie masowo, w tym znaczna liczba przedstawicieli republikanów, powiedzieli, że nie będą lub nie mogą spełnić żądań.

Niedbałe zachowanie i silny opór sparaliżowały rację komisji z dala. Komisarze, zwłaszcza Dunlap z Maine, narzekali, że nie mogą uzyskać informacji. Odbyły się tylko dwa spotkania.Jeden pracownik zrezygnował po oskarżeniu o pornografię. Wreszcie komisja zaczęła coraz mniej przypominać molocha tłumiącego wyborców, a coraz bardziej inną scenę z zawstydzającej komedii błędów Trumpa.

Według Michaela Winesa z The New York Times , Pence, który był tytularnym przewodniczącym komisji (choć zawsze był to pokaz Krisa Kobacha) zdecydował, że nadszedł czas, aby się zdystansować i pozwolił sobie na to . Biorąc pod uwagę czas wydania rozkazu rozwiązania zaledwie kilka dni po ekskomunice Bannona, z pewnością istnieje możliwość, że komisja, choć była ranna, była również uboczną szkodą po ataku Trumpa na jego byłego guru.

Trump napisał na Twitterze o upadku komisji z charakterystyczną wściekłością, obwiniając demokratyczną obstrukcję i mówiąc, że zamierza teraz powiedzieć Departamentowi Bezpieczeństwa Wewnętrznego, aby zbadał oszustwa wyborcze i opracował plan działania. Kobach również zareagował z udawaną beztroską, obwiniając Demokratów za „rzucanie w powietrze jedzenia” i tym samym „tracenie miejsca przy stole”. Powiedział, że może teraz działać administracyjnie jako doradca DHS, bez żadnych pokrzywdzonych procedur lub ukłonów w stronę dwupartyjności.

Ale komentarz Kobacha na temat kontynuowania tego problemu za pośrednictwem DHS jest podobny – i równie wiarygodny jak – stwierdzenie od zwolnionego dyrektora generalnego, który ogłasza, że ​​odchodzi z firmy, aby skorzystać z nowych, ekscytujących możliwości.

Co Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego zrobi z tym zgniłym jabłkiem, który przypadkowo rzucono im na kolana?
Więc co się stanie teraz? Co Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego zrobi z tym zgniłym jabłkiem, który przypadkowo rzucono im na kolana? Jest o wiele za wcześnie, by to stwierdzić, ale istnieją poważne powody, by sądzić, że ten rozdział polowania Kobacha na oszustwa wyborcze, podobnie jak Komisja Kobacha, zakończy się jękiem.

Po pierwsze, sam Kobach ważniejsze ryby do smażenia, na przykład kandydowanie na gubernatora Kansas. Spędzanie czasu z Homeland Security na poważnym posunięciu do przodu odwróciłoby jego uwagę od jego kluczowych działań związanych ze zbieraniem funduszy i kampanią.

Ze swojej strony departament ma wiele rzeczy do zrobienia, od walki. terroryzm, zarządzanie bałaganem imigracyjnym, radzenie sobie z klęskami żywiołowymi. Trudno sobie wyobrazić, żeby ktokolwiek tam traktował to jako wysoki priorytet przy alokacji skąpych zasobów.

DHS rzeczywiście ma do wykonania bardzo poważną pracę związaną z procesem wyborczym. Pomijając dochodzenie Muellera, wiemy teraz, że Rosjanie włamali się do systemów wyborczych w co najmniej 21 stanach i mogli z łatwością przeprogramować listy rejestracyjne wyborców i systemy głosowania.

Pod koniec administracji Obamy DHS wyznaczył amerykański system wyborczy jako część naszej infrastruktury krytycznej. W październiku (rok po początkowym oporze ze strony niektórych sekretarzy stanu, napędzanym przez Kobacha), DHS utworzył grupę zadaniową do współpracy z Krajowym Stowarzyszeniem Sekretarzy Stanu oraz innymi stanowymi i lokalnymi urzędnikami wyborczymi w celu ochrony wyborów 2018 przed cyber ingerencją. / p>

Ta grupa zadaniowa współpracuje z DHS z wieloma urzędnikami wyborczymi, którzy energicznie stawiali opór ostatniej inkarnacji polowania na czarownice Kobacha i ogólnie uważa się, że działa dobrze. Trudno uwierzyć, że zagrozą tej krytycznej dla misji pracy, aby zaspokoić ideologiczną krucjatę osi Kobach / von Spakovsky / Adams, nawet jeśli ma ona poparcie dekretu prezydenckiego opublikowanego na Twitterze.

Rozumie się samo przez się, że rozwiązanie Komisji to nie koniec wysiłków zmierzających do podsycenia mitu oszustw wyborczych jako sposobu na usprawiedliwienie działań zniechęcających do głosowania. W wielu państwach, zwłaszcza w obliczu zbliżających się przełomowych wyborów w 2018 r., Ataki legislacyjne i administracyjne na prawo do głosowania będą kontynuowane. Jednak Amerykanie mogą być równie pewni, że silny ruch na rzecz ochrony i poszerzania praw wyborczych będzie również działał w terenie, prowadząc spory sądowe, pracując z urzędnikami wyborczymi i naciskając na nich, dążąc do lepszej polityki i edukując społeczeństwo na rzecz w pełni włączającego prawa. głosować. Śmierć komisji Kobacha pokazuje, że ruch ten odniósł zdecydowane i dalekosiężne zwycięstwo.

Miles Rapoport jest starszym wykładowcą ds. Demokracji amerykańskiej w Ash Center for Democratic Governance and Innovation. Wcześniej Rapoport był prezesem niezależnej, oddolnej organizacji Common Cause, a przez 13 lat kierował centrum porządku publicznego Demos. Rapoport służył jako sekretarz stanu w Connecticut w latach 1995–1999 i przez dziesięć lat w kancelarii ustawodawczej Connecticut.

Pierwotnie opublikowano w www.challengestodemocracy.us .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *