Mój partner zerwał ze mną przez SMS-a i Nigdy nie odpowiedziałem

Czy gniew lub współczucie były właściwą odpowiedzią, czy też wystarczyło tylko moje milczenie?

(NatalieDavis Adventures)

Zdjęcie: Tumisu z Pixabay

Wesa poznałem pięć lat temu na mojej pierwszej konferencji poświęconej poliamorii. Był miejscowy. Żyłem kilka godzin jazdy od niego. Poprosił mnie do tańca, a ja zakochałam się w jego śmiejących się niebieskich oczach, inteligencji emocjonalnej i tysiącu innych drobiazgów, których dowiedziałam się o nim po drodze.

Co kilka miesięcy jechałem pociągiem na spotkanie go na przepastnej stacji pełnej nieznajomych, gdzie podnosił mnie w swoje długie ramiona i całował mnie bezwstydnie. Fizyczny dotyk był głównym językiem miłości Wesa. Podczas jednej z naszych pierwszych randek zaskoczył mnie, kiedy usiadł obok mnie na ławce w restauracji, zamiast naprzeciwko mnie, dotykając naszych ud i trzymającej moją dłoń.

Czasami Wes jechał tam, gdzie Żyłem, żeby tańczyć w klubie z lokalną policją lub bywać na jednym z naszych niesławnych domowych przyjęć kostiumowych. Mój mąż Eric i mój drugi partner Oliver uważali, że Wes jest niesamowity, a Wes miał do nich to samo. Ich braterska miłość sprawiła, że ​​jarzyłem się dobrą wolą mojej polikule. Żartowałem Ericowi, że bałbym się zerwać z Wesem, ponieważ moi pozostali partnerzy byliby opuszczeni.

Pandemia była trudna dla nas wszystkich w różnym stopniu i na wiele sposobów. Nie zamierzam wypluwać szczegółów osobistych zmagań Wesa, ponieważ nie mogę się nimi podzielić. Wystarczy powiedzieć, że miał dużo na głowie ze swoim lokalnym partnerem, własnym zdrowiem emocjonalnym i po prostu całym tym pieprzonym zamknięciem, które może być szczególnie izolujące dla kogoś mieszkającego samotnie i pracującego w domu.

Zasugerowałem, że moglibyśmy spędzać razem czas w jego domu i piec ciasta, walczyć w Bananagrams, dostawać indyjskie jedzenie i cieszyć się innymi zajęciami w domu, hmm, jeśli przestrzegamy pewnych protokołów bezpieczeństwa, ale po prostu nie był na to gotowy. Dla Wesa byłem jego partnerem „wychodzącym”. Jedliśmy w wesołych restauracjach, chodziliśmy do miejscowych lokali i filmów, tańczyliśmy do bólu. To było zanim koronawirus postawił wyraźny znak „STOP”, aby zablokować nawet wieczory w grach z przyjaciółmi w domu swojego lokalnego partnera.

Moje celowe i regularne wiadomości tekstowe z zalotnymi zdjęciami, głupimi memami lub aktualnościami, nie zmieniło tej rzeczywistości. Wes rzetelnie i sumiennie odpowiedział odpowiednią emotikoną lub listem z podziękowaniami, ale niewiele mówił o swoim świecie. Myślę, że próbował dać mi znać, co dzieje się w jego głowie, ale blokada zablokowała go emocjonalnie i fizycznie. Przez większość czasu był w domu, poza tym, że spotykał się z przyjaciółmi na spacerach lub coś do jedzenia i rozwiązywał skomplikowane problemy ze swoim lokalnym partnerem.

Myślę, że próbował mi powiedzieć, co działo się w jego głowie, ale blokada zablokowała go emocjonalnie i fizycznie.

Nina była uroczą, kompetentną kobietą, którą Wes kochał i którą kilkakrotnie widywał tydzień przez kilka lat. Byłem wystarczająco szczęśliwy, że mam ją jako moją metamour. Regularny kontakt Wesa z Niną, która pracowała poza domem, oraz z dziećmi Niny, które uczęszczały do ​​przedszkola, stwarzał ryzyko infekcji, które wymagałoby przebadania Wesa, gdybyśmy się widzieli, ponieważ musiałem rozważyć resztę mojej policji . Wes nie był skłonny zawieszać kontaktu z Niną na żaden czas, aby ułatwić nam wspólne bycie.

Początek naszej komunikacji stawał się coraz bardziej jednostronny. Kiedy zasugerowałem, żebym do niego przyjechał, jego odpowiedź była słaba.

„Nawet jeśli dostanę zakazywany test i przyjedziesz tutaj, nie możemy wyjść” – napisał Wes. Nie telefonowaliśmy. Wiadomości były naszym typowym sposobem rozmowy.

„Nadal możemy być razem” – odpisałem. „Możemy dostać jedzenie na wynos w naszych ulubionych miejscach i spacerować po okolicy, tak jak zawsze. Możemy usiąść przy ognisku i zedrzeć sobie nawzajem ubrania. Tęsknię za tobą. ”

„ Ja też za tobą tęsknię, ale to nie to samo. Ledwo mam łącze, aby przetrwać moje dni. Muszę ci również powiedzieć, że Nina i ja zgodziliśmy się nie widywać żadnych innych partnerów do listopada, abyśmy mogli skupić się na naszym związku. Zrobiło się bardzo źle. Ona i ja ponownie ocenimy, gdzie jesteśmy wtedy. ”

„ OK, Wes. Rozumiem, chociaż jestem rozczarowany. Chciałbym pozostać w kontakcie. Nie zapomnij o mnie? ”

„ Oczywiście, nie zapomnę o tobie ”.

„ Cieszę się, że rozmawiacie z Niną ”- napisałem. „Mam nadzieję, że wszystko załatwisz.”

Wysłałem Wesowi zdjęcia naszych kostiumów na Halloween, stołu z przysmakami na świeżym powietrzu i gigantycznego dmuchanego smoka trawnikowego, którego nazwaliśmy Blaze.On z kolei wysłał zdjęcia swojego sprytnego zsypu dostarczającego słodycze ze swojego ganku na chodnik poniżej, wraz z dzwonkiem, aby dzieci mogły zadzwonić, by wywołać lawinę.

Niemniej jednak te skoordynowane wymiany tekstów nie były wystarczy, aby utrzymać nasz związek. Jego ostatni tekst do mnie brzmiał:

Hej… Żałuję, że nie znam mniej niezręcznego i delikatniejszego sposobu, aby to powiedzieć… ale chciałbym zerwać. Naprawdę doceniam wysiłek, jaki włożyłeś, próbując utrzymać nasz związek, ale po prostu nie czuję tego samego związku i nie jestem w stanie włożyć tego samego wysiłku. Wciąż Cię lubię (oraz Erica i resztę policji) i byłbym szczęśliwy, widząc cię na konferencji polikonferencyjnej lub w czymkolwiek innym, gdyby wydarzenia znów stały się czymś.

https://www.pinterest.com/pin/147844800238815651/

Dostałem jego wiadomość w niedzielne popołudnie. Eric i Molly, których być może pamiętacie jako gwiazdy (Dziewczyna mojego męża przeprowadziła się z nami podczas pandemii), pojechali na weekend do domku o tematyce perwersyjnej. Zachęcałem ich, by poświęcili trochę czasu dla siebie, podczas gdy ja cieszyłem się rzadką jednonocną randką z lokalnym partnerem i chwilą przerwy ze mną, mną i mną. Mimo że byłem zdenerwowany Wesem, nie przerywałem Ericowi czasu z Molly. Poradziłbym sobie z tym.

Mieliśmy włączoną opcję odczytu / odbioru naszych tekstów, aby Wes wiedział, że przeczytałem jego tekst. Gdyby patrzył na swój telefon, zobaczyłby moją migającą, trzypunktową elipsę, gdy zacząłem pisać odpowiedź.

Przestałem pisać. Nie wiedziałem, co powiedzieć. Nie zadał mi pytania typu „czy możemy porozmawiać? Nie szukał moich wskazówek w rodzaju „jak możemy to poprawić?” Przeciwnie, ostatecznie określił swój sposób działania. Przestałem wpatrywać się w telefon i wybrałem się na dwudziestomilową przejażdżkę rowerem wzdłuż rzeki. Rozważałem i jeździłem, jeździłem i rozważałem.

Nie byłem zaskoczony, że Wes chciał to nazwać rezygnacją, ale poczułem się zlekceważony, sposób , w jaki to zrobił, może się to wydawać małostkowe.

Moją początkową reakcją na tekst Wesa była irytacja, że ​​nasz związek nie jest wart przynajmniej rozmowy telefonicznej. Nie zdziwiło mnie, że Wes chciał to zakończyć, ale poczułem się zlekceważony sposobem , w jaki to zrobił, choć może się to wydawać małostkowe. Pomyślałem też: „Cholera. Tylko raz, ja chcę zerwać, a nie na odwrót ”. Wcześniej w tym roku myślałem o tym, żeby zakończyć to całkowicie lub przynajmniej zrobić pauzę z Wesem. Wyraziłem swoje myśli Ericowi, mojej wielkodusznej, poliamorycznej płycie rezonansowej. Bardzo zależało mi na Wesie i tęskniłem za wspólnymi chwilami, ale on najwyraźniej walczył z odwzajemnieniem zainteresowania, że ​​trudno było nie brać tego do siebie.

„Jaki jest sens zrywania teraz? Zobacz, jak się sprawy potoczą po zakończeniu pandemii ”, powiedział Eric. Wzruszyłem ramionami. Niewiele mnie kosztowało utrzymanie połączenia po mojej stronie, chociaż mogłem powiedzieć, że Wes nie miał energii emocjonalnej, która mogłaby wiele dodać do naszej rozmowy. Współczułem mu, kiedy miałem takie szczęście, że miałem partnerów, których mogłem spotkać na miejscu, nawet podczas covidu. Mogłem nawet pojechać z domem i policją na wakacje na plaży. Zaprosiłem Wesa, ale odmówił z powodów logistycznych.

Myślałem, że zrobiłem wszystko, co dziewczyna na odległość mogła bezpiecznie robić podczas covidu. A jednak oto byliśmy: kaput.

Wciąż wahałem się, co mam odpisać Wesowi. Zastanawiałem się nad złośliwą ripostą w stylu: „Chociaż nie dziwię się, że chciałeś się rozstać, to był tchórzliwy sposób na zrobienie tego – po pięciu latach”. Hm, to było niesprawiedliwe. Może: „Rozumiem, ale jestem trochę zraniony. Najlepsze dla ciebie. ” To wydawało się banalne. Może: „Dziękuję za uprzejmą notatkę. Mam też nadzieję, że będziemy przyjaciółmi ”. Nie, nie byłem wdzięczny.

Po prostu nie było powodu, by dalej się angażować. Chciał przestać angażować się.

Po tygodniu lub dwóch przestałem zastanawiać się, co napisać. Przestałem też się irytować. W większości przestałem myśleć o Wesie, poza tym, że czule wspominałem nasze wspólne czasy i lekko rujnowałem ten ukryty dystans, a może po prostu naturalny łuk naszego związku, który nas zakończył. Uczucie, które pozostało mi przede wszystkim, to współczucie.

Chciałem, żeby poczuł się lepiej, a nie gorzej. Myślę, że nie potrzebował w tej chwili niczego więcej ode mnie, z wyjątkiem braku mnie.

Wes zdecydował się napisać do mnie, ponieważ w ten sposób się komunikowaliśmy, a nie dlatego, że taktyka odpędzania. Doszedłem też do wniosku, być może dla uspokojenia mojego ego, że tekst był tym, co mógł zebrać. Musiał skreślić „Natalie” ze swojej emocjonalnej listy rzeczy do zrobienia i skupić się na Ninie, sobie, nowych perspektywach randkowych lub czymkolwiek zajmującym miejsce, które wcześniej było nam przydzielane. Chciałem, żeby poczuł się lepiej, a nie gorzej. Nie sądzę, żeby w tej chwili potrzebował ode mnie czegoś więcej, poza moim brakiem.

Minął miesiąc, odkąd Wes ze mną zerwał. Nie przekazaliśmy dalej. Nie ma potrzeby. Nadal lubię posty Niny w mediach społecznościowych o jej dzieciach i jej hobby. Daję jej odpowiednie polubienia, serduszka i uśmiechnięte buźki za kreatywne sposoby, w jakie zajmuje się swoimi dziećmi podczas tej pandemii. Nie wspominam Wesa; ona też nie. Ich związek, zakładając, że nadal go mają, to ich sprawa. Życzę im dobrze.

Utrzymanie lokalnych relacji podczas tej pandemii jest wystarczająco trudne, ale utrzymywanie połączeń na odległość może być nie do pokonania. Moje partnerstwo z Wesem z pewnością nie było jedyną ofiarą związkową koronawirusa w 2020 roku. Mam nadzieję, że 2021 przyniesie nam wszystkim wytchnienie, poliamoryczne i monogamiczne. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *